Moja historia

„Rzuciła Pani architekturę dla takich fikołków?”

To pytanie wiele razy wprowadzało zamęt w moje życie podważając słuszność i racjonalność tego wyboru. Czy nie popełniłam życiowej gafy rezygnując z tak szanowanego i dobrze płatnego zawodu jakim jest architekt? Przecież co drugi, zdrowo myślący człowiek chciałby być architektem. Pięć lat studiów, setki godzin spędzone przy kreśleniu. Wkład finansowy rodziców w rysunkowe przygotowanie mnie do egzaminu, a potem oczekiwanie na “ustawioną“ przyszłość. Prestiż bycia architektem – bezcenny.

A jednak rozum i serce nieśmiało szeptały co innego. Obok nauki i projektowania zawsze było moje, jedyne i cudowne “ruszanie się”. Najpierw dziecięce tańce i podskoki. Potem bardziej poważna i dłuższa przygoda z tańcem towarzyskim oraz wakacyjne epizody warsztatowe, odkrywające przede mną świat jazzu, tańca klasycznego i współczesnego. Na absorbujących czas i spore pieniądze studiach, wpadłam na pomysł połączenia swojej pasji z funkcją zarobkową i zrobiłam krok w stronę popularnego dziś fitnessu. Po studiach, pracując już w biurze architektonicznym, popołudniami biegałam do fitness klubów, aby dać upust swojej potrzebie ruchu. Kiedy powstał pierwszy w Polsce kierunek studiów „Taniec”, nie mogłam go sobie podarować i bez zastanowienia postanowiłam go rozpocząć. W międzyczasie rosła fascynacja i miłość do Pilatesu oraz świadomości ciała.

W sumie, to sama nie wiem jak do tego doszło i co mną kierowało. Być może szepty serca i rozumu zamieniły się w krzyk, a może praca przy komputerze doprowadziła mnie do skrajnej frustracji.

Porzuciłam prace w biurze. Otworzyłam własną działalność. Prowadziłam zajęcia w klubach podświadomie szukając swojej drogi. Marzyłam, by zarabiać tańcząc na scenie… ale nie byłam już podlotkiem, a moje umiejętności nie były ponadprzeciętne. W styczniu 2011 roku wyjechałam na szkolenie do Londynu, aby lepiej poznać tajemniczy Pilates. Po powrocie sprawa była jasna – to metoda, której szukałam. Metoda, która daje mojemu ciało wszystko czego potrzebuje: siłę, stabilizację, gibkość i balans. I tak, w przeciągu roku powstało MOVE Studio Treningów Personalnych – moje pierwsze dziecko – centrum Pilatesu i świadomej pracy z ciałem. Studio wyposażyłam w najlepszy, dostępny dla mnie sprzęt pilatesowy amerykańskiej firmy Balanced Body, a sama wzięłam się za porządne szkolenie. Najpierw Diamond Academy i wiele małych warsztatów, a następnie Balanced Body Pilates. Moja droga doprowadziła mnie do możliwości o której nawet nie myślałam. W ten oto sposób ukończyłam szkolenie trenerskie i stałam się Master Instruktor metody Pilates szkoły Balanced Body, otwierając tym samym w Polsce możliwość wszechstronnego kształcenia się w metodzie Pilates.

Dziś MOVE Studio działa oferując pełną gamę zajęć indywidualnych i grupowych na macie, reformerze, wieży, krześle czy beczkach. Proponuje także usługi związane z fizjoterapią czy terapią manualną, tak często niezbędną do prawidłowej pracy. Ja sama prowadzę działalność trenerską i szkoleniową pod marką Angelika Mirek Pilates&Health, szerząc idee zdrowia i życia w harmonii oraz propagując wspaniały Pilates w Polsce i na świecie.

Jako architekt byłam w stanie zaprojektować, a także wykonać część prac związanych z aranżacją wnętrza mojego studia. Opracowałam projekt loga, elementów reklamowych i strony. W realizacji moich koncepcji pomogli mi specjaliści od grafiki, fotografii i informatyki. Posiadając wieloletnie doświadczenie pracy w klubach przygotowałam ofertę studia skupiającą się na potrzebach jednostki. Postawiłam na jakość, a nie na ilość, gdyż tego mi brakowało.

“Rzuciłam” więc architekturę dla “fikołków”. Czy było to słuszne? Nie powiem, że jest łatwo i dotyka mnie pasmo sukcesów. Jednak pracuję dla siebie, tworzę zespół z mężem i wspaniałymi osobami, dbam o jakość i ciągły rozwój. Satysfakcja i osiągnięcia moich klientów dają mi energię i siłę. I w końcu praca może być też pasją! 

Jedna odpowiedź

  1. Cześć, to jest komentarz.
    Aby zapoznać się z moderowaniem, edycją i usuwaniem komentarzy, należy odwiedzić ekran Komentarze w kokpicie.
    Awatary komentujących pochodzą z Gravatara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *